Wszystko co dotyczy drugiego człowieka warte jest zapamiętania - dlatego właśnie studiuję medycynę.
Blog > Komentarze do wpisu
żółte ulicznice

Maj – czas wielkiego parkowania. Zwykle już wtedy pachną obficie żonkile. Z koloru podobne do słońca wdzięczą się niezuchwale w pęczkach po 5zł za sztukę. Widziałam takie ostatnio w pobliżu rynku Jeżyckiego. Nawet miałam na nie ochotę. Byłoby jednak pewnego rodzaju nikczemnością więzić je w mrokach mojego pokoju, który jest kompletnie nie przystosowany na tego typu przybycia. Wie coś o tym różowa prymulka, którą uczyniłam bardzo nieszczęśliwą i czerwona róża z poliestru, której przyzwoliłam przygnieść się warstewką kurzu. Jestem podła! Dlatego trudno się u mnie zasiedzieć.

Mam też w sobie pewien rodzaj nieprzyzwoitości, że wciąż korci mnie  przygarnąć te uliczne żonkile. Ulicznice! Żółte ulicznice! Które kiedyś i tak zabiorę ze sobą do domu. Ale jeszcze trochę poczekam, aż się w nim trochę rozjaśni. Maj jest do tego dogodnym czasem. Bo trochę w nim za dużo słońca.

wtorek, 04 maja 2010, studniaabsurdu